Tove Sandvik
OPIEKUŃCZY DUCH SAIVO, 26 lat, kronikarka – mediatorka, w azylu od kilku lat
Saivo to ciche, dobre duchy opiekuńcze pochodzące z wierzeń Saamów – rdzennych ludów północnej Skandynawii, istniejące pomiędzy światem materialnym a spokojniejszą, wolną od nadmiaru cierpienia rzeczywistością. Ich obecność działa kojąco na istoty nadprzyrodzone i magicznie niestabilne, wzmacnia siły życiowe i stabilizuje przestrzeń azylu. Saivo łagodzą traumy, regenerują istoty po długim cierpieniu, wyciszają skrajne emocje oraz pomagają odzyskać równowagę psychiczną i duchową, nie ingerując przy tym w wolną wolę ani decyzje innych. Potrafią przejąć na siebie cudze troski, lęki i poczucie winy, zamrażając je w swoim świecie, by z czasem oddać je w złagodzonej, łatwiejszej do uniesienia formie lub pozwolić im się rozproszyć, jednak każda taka pomoc pozostawia w nich ślad i wymaga późniejszego wyciszenia oraz odpoczynku. Saivo nie są wojownikami ani istotami dominującymi i nie mogą pomóc sobie, a ich siłą jest cierpliwość, empatia i bardzo niski poziom strachu. Wyczuwają emocje i intencje innych istot, a w sprzyjających warunkach potrafią przekazywać i odbierać obrazy oraz odczucia. Najlepiej funkcjonują w spokojnych przestrzeniach, z dala od chaosu i hałasu, pozostając cichymi strażnikami równowagi i emocjonalnego bezpieczeństwa.
Pochodząca z lapońskiej Salli urzędniczka w miejscowym Ratuszu. Jako kronikarka i mediatorka azylu zajmuje się łagodzeniem konfliktów oraz zapisywaniem historii przybyłych istot, tworząc bezpieczną przestrzeń rozmowy i pamięci. Wysłuchuje, porządkuje emocje i wspomnienia, pomagając mieszkańcom odzyskać równowagę. Dzięki swojej obecności zapobiega eskalacjom, zanim przerodzą się w otwarty chaos, pozwalając mieszkańcom odnaleźć wspólny grunt i poczucie stabilności.
Przypomina łagodny północny świt, który nie rozprasza nocy gwałtownie, tylko pozwala jej odejść krok po kroku, aż zostaje jedynie spokój i poczucie, że wszystko, co najtrudniejsze, da się jeszcze unieść. Szczerość w jej spojrzeniu nigdy nie rani i nie osądza, ale nie obiecuje też cudów, bo jej dobroć nie jest głośna ani rozlewna. To dobroć codzienna, cierpliwa, trwająca w małych gestach i długich chwilach milczenia. Przy niej nie trzeba być silnym ani gotowym – wystarczy być, dokładnie takim, jakim się jest, bo kiedy ktoś przynosi do niej swoje troski, ona po prostu bierze je w dłonie i pozwala im ostygnąć, a potem oddaje, ale już lżejsze i mniej ostre. Jej dar nie polega jednak na leczeniu ran w jednej chwili, a na przywracaniu równowagi. Wycisza to, co rozedrgane, koi to, co nadwyrężone, i sprawia, że emocje, które groziły rozsypaniem się, znów mieszczą się w sercu. W tym wszystkim nie zmienia jednak ludzi ani ich dróg, tylko zabiera tyle ciężaru z ich ramion, ile potrzeba, by mogli iść dalej. W azylu jest tą, która słucha zanim padną słowa i zapisuje to, co w innym miejscu pozostałoby niewypowiedziane. Uspokaja to, co wzburzone, pozwala historiom wybrzmieć do końca i ocala je, zanim znikną w milczeniu. Zabiera cudzy ciężar, czyniąc go lżejszym dla świata, a nie umiejąc odłożyć własnego.
Hej, witamy się cieplutko! Tove jest dobrą duszyczką, ale przyjmiemy dla niej wszystko, włącznie z dramatami. :)
Na wizerunku Tamara Strasser. Tytuł: Tom Odell. Kontakt: save1your1tears@gmail.com
Na wizerunku Tamara Strasser. Tytuł: Tom Odell. Kontakt: save1your1tears@gmail.com
[cześć i czołem ;) Witam się z moim niesfornym liskiem i o zdrowie pytam ;)
OdpowiedzUsuńKarta, choć krótko, zawiera wszystko co potrzebne i przyjemna w odbiorze. Jak popatrzyłam na zdjęcie, to dodać jej jeszcze kapelusz i byłaby świetną kowbojką ;>
Mocy wątków, powiązań no i świetnej zabawy ;)]
Hotarubi
[Moja pierwsza myśl: ktoś taki jak Tove na pewno przydaje się w azylu! :D
OdpowiedzUsuńCześć, hej!
Podoba mi się to, że Tove jest taką dobrą duszyczką, pewnie niejednej osobie tutaj rozświetla drogę i pokazuje, że można zrobić coś inaczej. W sumie to taka trochę pani psycholog, które wie, co powiedzieć, aby ktoś nie wybuchł bardziej xD
Baw się tutaj pięknie, życzę masy wątków i wiele, wiele weny. Anastasius także kłania się nisko!]
Anastasius von Weiss
[Cześć! :) Ona wygląda jak anioł. Wydaje mi się być taka łagodna i spokojna. Oaza spokoju! W przeciwieństwie do mojej pani. ^^ Nie wiem czy chcesz robić Tove krzywdę i postawić Minervę na jej drodze, ale jeśli tak to jestem otwarta na wszelkie propozycje, a tym bardziej na dramaty.
OdpowiedzUsuńBaw się dobrze na blogu ♥]
Minerva Cove
[Jejku, jaka piękna ona jest! Taka ostoja, do której chce się wracać, po prostu. Cudną postać nam tutaj sprowadziłaś :) Chętnie zestawię ją z Zaydenem, jej wsparcie może okazać się dla niego nieocenione :D Dobrej zabawy na blogu!]
OdpowiedzUsuńZayden Ward
[Cześć! Podpinam się pod wszystkim powyżej! Jest piękna, ale też niesie ukojenie i cudownie równoważy mrok, który towarzyszy chyba większości nieszczęśliwych duszom tutaj ☠️ Jeśli znajdzie się miejsce, ja również chciałabym wcisnąć w jakąś wspólną historię moją Noor, która jest chodzącym własnym chaosem!
OdpowiedzUsuńŻyczę czasu na rozpisanie wszystkich porywających wątków! Bawcie się dobrze! 💖]
Noor ✨
[Naprawdę można być aż tak dobrym? W tym miejscu to aż podejrzane, haha.
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się połączenie charakteru z funkcją, którą pełni. Nigdy bym nie wpadła, żeby pójść w takim kierunku.
Ciekawa jestem, czy tli się w niej choć odrobina ciemności i czy śnią jej się jakieś koszmary. Chętnie zerkniemy ;>
Dobrej zabawy i cudnych wątków!]
Asta
[Cześć, miło w końcu Twojego duszka zobaczyć na blogu. Zachwycona byłam tą rasą od zapoznania się z mailem. Mam nadzieję, że z Tove zostaniecie z nam na dłużej. Coś sądzę, że mieszkańcy azylu mogą chcieć korzystać z jej zbawiennego, kojącego wpływu. ♥]
OdpowiedzUsuńRory Nielsen
[Nie wiem do końca, czy kolegowanie się samo w sobie pasuje do Noor, która trzyma gardę zawsze ciut zbyt wysoko, ale na pewno potrzebuje to moje zagmatwane same z sobą dziewczę wyciszenia. Odezwę się na @ w sprawie propozycji wątku :)]
OdpowiedzUsuńNoor
[no wiesz, zawsze znajdzie się ktoś komu przeszkadza czyjeś istnienie ^__^
OdpowiedzUsuńCóż zatem zapraszamy niekoniecznie na terapie xD Chyba, ze w lesie by pooddychać świerkami, ale też myślę, że gdzieś po drodze mogłyby się napotkać - mogła jej pomóc w jakimś dylemacie a potem każda by się rozeszła w inne strony z nutka zadziergniętej przyjaźni ;) cóż w razie czego albo jak coś tb nachodzi do głowy to zapraszam na maila]
Hocia
[Hej, dzień dobry!
OdpowiedzUsuńWizerunek wspaniale dobrany do charakteru oraz całego zamysłu. Szczerze bardzo mnie cieszy ten opis, jaki oddaje całość piękna oraz empatii Tove. Mam nadzieję, że na długo zostaniesz tutaj z nami w Azylu z tą panienką oraz mnóstwem weny do kojenia tutejszych strudzonych dusz ♡]
Klementyna
[Dobry wieczór, Tove to cudowna postać 🤍 Podobnie jak lisek, byłam zachwycona tą rasą od momentu zapoznania się z mailem, a jej opis, wraz z treścią karty i funkcją pełnioną przez Tove w azylu tworzą piękną całość - ja po przeczytaniu tej karty czuję się ukojona, a co dopiero muszą czuć mieszkańcy Azylu w towarzystwie Tove, aż im zazdroszczę!
OdpowiedzUsuńZostań z nami na długo i baw się dobrze, z masą wątków, które nie dają spać po nocach :)]
LEVI ACKERMANN
[Przyjaciółka i powierniczka to ktoś, kto na pewno przyda się Aurorze, więc jak tylko zyskam więcej mocy przerobowych, to się do Was zgłoszę. ♥]
OdpowiedzUsuńRory Nielsen
[Moje postacie faktycznie są owiane pewnym rodzajem mroku. Bardzo dobrze odnajduję się w tej materii! Zwłaszcza w klimatach fantasy ;3
OdpowiedzUsuńPobyt Grimma w Azylu to wieczna pogoń w miejscu. Zgubiony trop działa na niego druzgocąco, zwłaszcza nocą, gdy wyzwalają się jego instynkty.
Wydaje mi się, że nikt jak on, mógłby potrzebować jej ukojenia. Jestem chętna żeby coś dla nich zgotować. Złapiemy się mailowo? ]
Grimm
[Uszanowanko!
OdpowiedzUsuńDzięki za powitanie. Muszę przyznać, że u Tove zaskoczyła mnie nie tylko rasa, ale również jej zajęcie w azylu. Myślę, że ze względu na długość wałęsania się po tym padole łez i rozpaczy o Belialu mogłaby napisać i ze dwie osobne kroniki - pytanie czy chciałaby wysłuchiwać jojczenia starego zgreda? :P]
Belial
[ona jest urocza! zdecydowanie Noor potrzebuje takiej iskierki w swoim otoczeniu <3]
OdpowiedzUsuńApteka była jej miejscem i Noor takim je uczyniła niemal od razu, gdy otrzymała tę funkcję i mocno wzięła sobie do serca rolę, jaka jej przypadła. Nigdy nie miała nic swojego i nigdy nie była kimś, kto za coś odpowiada. Dobór zajęcia okazał się zaskakująco trafny, ale nie wnikała, czy był to przypadek, czy ten który ją tu sprowadził, postarał się szczególnie o przydział takiej pracy i tego konkretnego mieszkania piętro wyżej.
Od pięciu lat przebywała w azylu. Wyciszała się, niekiedy znów czuła wzmożony chaos w krwi. Odnawiała runy, rozliczała się zgodnie z ustalonymi zasadami, nie sprawiała problemów. Nie była przykładnym obywatelem tego miejsca, miała swoje sekrety i prowadziła oddolną sprzedaż bardzo wyjątkowych specyfików na zapleczu apteki, ale była względnie grzeczna. Nie należało poza tym byc naiwnym i uznać, że każdy przybysz godzi się bezkompromisowo na panujące i narzucane odgórnie zasady.
Do ratusza przychodzić nie lubiła, nie sądziła zresztą, że ktokolwiek poza urzędnikami lubi. Wątpiła nawet, aby łącznicy i funkcjonariusze w pełni się na wszystko zgadzali dobrowolnie i uznawali wszelkie ograniczenia za zasadne. Miasteczko podlegało pełnej kontroli, ale w każdym zakamarku, a każdej uliczce, w każdym oknie czuć było, że to wszystko tylko ich tutaj więzi i nie do końca jest takim, na jakie wygląda. Milczenie i zgoda na odebranie magii wiązało się z zapewnieniem spokoju i bezpieczeństwa i akurat na to ona zgodziła się z ulgą. Wszystko dla Noor wydawało się lepsze, niż powrót tam, na zewnatrz, poza granice.
Czekała już dobrą godzinę, czując jak ciężkie powietrze korytarzy osiada gęsto na jej płucach. Zimne ściany, zimne podłogi i zimne światło z lamp podwieszonych u sufitu były przytłaczające, ale ani nie pochyliła głowy, ani nie opuściła ramion. Noor spojrzała na blondynkę z lekkim uśmiechem, unosząc brwi zaskoczone jej obecnością tutaj i jeszcze bardziej tym, że ją zaczepiła. Jej oczy, choć zmęczone od nieustającej i męczącej bezsenności, zabłyszczały żywo, jakby czuła się odrobinę lepiej na widok znajomej twarzy. Prawdę powiedziawszy, zdążyła sie już okropnie zanudzić zwykłym czekaniem.
- Cześć, tak, muszę dziś załatwić kilka formalności w rejestrze, a potem wrócę do apteki. To trochę jak walka z wiatrem, bo od godziny nikt do mnie nie wyszedł, ale muszę się wyrobić przed końcem dnia - przyznała, mieląc w palcach cienkie rękawiczki, które tu w środku były zbędne, ale wolała bawić sie nimi i przekładać między palcami, niż wcisnąć w kieszeń płaszcza i mieć puste dłonie.
Stała nieruchomo dobrą chwilę, zaprzestając maszerowania od drzwi 41a do tych z numerem 42 i rozejrzała się po korytarzu, jakby szukała czegoś, co powinno przykuć jej uwagę. Czy tylko jej się wydawało, czy specjalnie od kiedy weszła było tu pusto i kazali jej czekać z czystej złośliwości, choć nie było żadnej kolejki i innych oczekujących?
-Czy tu zawsze jest tak pusto? - zapytała, zerkając na Tove. - Wciąż z tym samym entuzjazmem podchodzisz do porządkowania tych wszystkich dokumentów? - dopytała jeszcze, bo chyba zdrowiej dla każdej z nich byłoby nie skupiać sie na irytacji Noor. Ostatnio mało spała, mniej niż zwykle, więc denerwowało ją niemal wszystko, wybuchała i szybko traciła grunt pod nogami oraz swój zwyczajowy spokój i perfekcyjnie opanowaną grę pozorów. Po prostu... było jej ostatnio bardzo źle i juz nie umiała tego przykryć bladym uśmiechem.
Oparła się o ścianę, rozejrzała ponownie po korytarzu i zatrzymała jasne, zielone ładne oczy na twarzy blondynki.
- Nie lubię tu być - przyznała swobodnie i szczerze, bo Noor miała to do siebie, że nawet gdy bywała bezczelna, nie można jej było nic złego zarzucić.
Noor
[To jaka ona się wydaje cierpliwa i dobra sprawia, że reszta towarzystwa trochę marnie wychodzi w kontraście. Chociaż zakładam, że Dorian przy niej to zachowywałby się jak spłoszone zwierzę, bo wizja tego, że ktoś miałby obdarzyć go serdecznością i tfu, nie daj boże, zrozumieniem, przerażałaby go pewnie bardziej niż ewentualne obicie mordy. Myślę więc, że nie byłby dla niej najprzyjemniejszym kompanem, bo jednak autodestrukcyjne tendencje mogłyby zrobić swoje. Nie mam żadnego konkretnego pomysłu na ten moment, więc cały ten bełkot powyżej nie służy absolutnie niczemu poza powiedzeniem, że jeśli tobie coś przyjdzie do głowy to śmiało, a jeśli nie możemy spróbować z burzą mózgów.]
OdpowiedzUsuńDorian
[Podoba mi się ten pomysł, bo Dorian raczej w niewielu sytuacjach może być czyimś księciem na białym koniu, zbyt leniwy jest na to i nie potrafi jeździć konno. Ciężko stwierdzić czy przestraszy kogokolwiek, ale hej, kij bejsbolowy to też fajna sprawa. Postaram się na dniach wysłać jakiś początek.]
OdpowiedzUsuńDorian