25 30 letnia młodość ● ur. 1435 ● czarne rękawiczki noszone by zakryć sczerniałe dłonie ● pamięć fotograficzna ● przed snem słyszy szczęk uderzającej o siebie stali i świst strzał ● obecnie daleko od miejsca swojego pochówku, o którym nieustannie śni - tonie w tym samym jeziorze, gdzie na dnie wciąż leżą jego kości ● w nowym ciele stary palacz ● Łącznik ● moce ● no fightin' ● udział w intrygach ściśle powiązanych z Wojną Dwóch Róż, której finał rozegrał się w 1485 roku - Szalony Król musiał zginąć ze względu na powiązania z Bractwami Łowców (również jego świty) ● w trakcie trwania tejże wojny Phelan został Dullahanem w wyniku przegranego pojedynku na śmierć i życie ze zdrajcą, którego nie tak dawno nazywał przyjacielem ● pierwszy Rionnaí Cnám od ponad pół millenium ● drugi Flaith w dziejach historii ● jego głos jest bramą, a krew kluczem podczas corocznych obrzędów przy Kamiennych Kręgach, które zrzeszają wszystkich jeźdźców ● Żniwiarze zawsze są na czas i w każdej sytuacji, nawet jeśli tego nie chcą ● wypalane runy na ramionach nie są w stanie udźwignąć jego mocy na dłużej niż trzy dni - nadal nie wynaleziono rozwiązania, jak je okiełznać chociaż na tydzień ● od roku w Azylu przebywa Ojciec Sarkazmu (pijący kawę po irlandzku; whiskey, brązowy cukier, śmietanka)
We can easily forgive a child who is afraid of the dark; the real tragedy is when men are afraid of the light.
Nagie i długie palce sfatygowane od magii przesuwały się po klawiszach fortepianu z lekkością, ale muzyka wydobywająca się z instrumentu oddawała ciężar niewypowiedzianych słów i niewyrażonych emocji, które do tej pory gościły w zmęczonych, a nawet znudzonych spojrzeniach. Groteskowy był to widok, aby taka właśnie istota przygrywała o tak późnej porze w miasteczku tak dziwnym i zamkniętym na ludzką rzeczywistość, że bardziej przypominało złotą klatkę niż oazę bezpieczeństwa w bezkresie tego świata. Melodia z kolei zamiast dodawać otuchy, to pogrążała wręcz w żałobie. Tylko za czym? Za dobrowolną, w pełni świadomą decyzją, dzięki której ów mężczyzna odnalazł cichszy kąt? Czy może za przeszłością w której chłopiec, bo wbrew pozorom nadal był to tylko chłopiec – biegał po łąkach na wybrzeżu Irlandii setki lat temu jako syn pasterza, nawołujący głośno do psów, wymachujący kijem znalezionym w lasku nieopodal miasteczka, jakiego nazwa i tak nie miała już znaczenia.
Na tę historię składają się jednak nie tylko nuty, bowiem były też kolory:
Srebrzysto szare skrzydła bijące powietrze z ogromną siłą, gdy bestia lądowała, aby pochwycić jedną z owiec i pomimo tej wymiany spojrzeń z ludzkim dzieckiem, jakże krótkiej oraz spontanicznej... Oszczędzić je. Pozostawić chłopca z nową obsesją, której celem było poznać prawdę na temat tego, co okazało się bliżej nieokreślone, spopielone już podczas Mrocznych Wieków.
Macocha, powszechniej znana jako Wiedźma z Lustra nie podzielała chłopięcej ekscytacji poza tą, aby smoka czym prędzej zgładzić, a jego kości, łuski czy wszelkie inne pozostałości – wykorzystać w pełni do eliksirów na wszystkie możliwe sposoby, ponieważ nic nie mogło się zmarnować. Naiwne dziecko gnane współczuciem odnalazło potem samodzielnie leżę, gdy odpowiednio długo się włóczyło, aby bestię ostrzec, choć nie miało przecież pewności, czy zwierzę, nawet magiczne – cokolwiek z tej chaotycznej próby zrozumie.
Ale pojęło.
Łowcom ostrzeżonym dyskretnie przez Wiedźmę nigdy nie udało się odnaleźć legendarnej, srebrzystej smoczycy, ponieważ nie wróciła do swojej starej jaskini u szczytu gór, ani nie kradła już owiec należących do ludzi.
Tak przynajmniej wszyscy myśleli.
Airgid, bo tak nazwał ją później młodzieniec, gdy poznał nieco bardziej ojczysty język, wykazała się sprytem oraz nadal nieopisaną w pełni magią. Okazało się, że nie tylko gadzina potrafiła stawać się niewidzialna, ale również spoglądała głębiej w naturę rzeczy; do samego dna duszy znajdującego się przed nią jestestwa.
Stojący przed smoczycą w blasku zachodzącego słońca byt posiadał potencjał i wolę zdolne naginać zasady celtyckich bogów. To był właśnie pierwszy raz, kiedy chłodna dłoń mogła dotknąć palących łusek między nozdrzami.
I tak jak piasek przesypuje się w klepsydrze, wyznaczając miniony czas brakiem, tak ta narastająca pustka w tym samym procesie nieustannie koroduje pozostałości po chłopcu, jaki spotkał smoka. Melodia nie nabrała wówczas tempa, nie zwolniła też dla poklasku. Utwór zaciął się w jednakim krążąc kole, nie znajdując ukojenia w końcu, który by dał jakieś rozwiązanie, ponieważ tak naprawdę go nie było. Stojąc na progu wieczności nie rozumie się tego, jak bardzo te drzwi są szeroko otwarte i nie pojmuje się dojmującego przerażenia, potrafiącego ścisnąć serce najodważniejszego rycerza... Podle świadomego, że tak naprawdę bogowie w swojej grze nie potrzebują cierpliwości ani ambicji. Wystarczy im zabawa podczas odległej obserwacji tego, jak śmiertelnicy igrają z ich ogniem.
...W tej historii tkwi zatem również okrutne ziarno prawdy:
Cokolwiek zostało, porusza się teraz bardzo pewnie, dyskretnie, jakby próbowało nie zajmować sobą specjalnie dużo miejsca. Nie jest to jednak spowodowane potrzebą wybudowania fasady. Wręcz przeciwnie. Ta ruina nie musi się ukrywać z głodem przypominającym hazard, ani tym bardziej nie potrzebuje pozostać w cieniu. To w świetle włada spojrzeniem, gniecie mową, przytłacza potęgą znającą ciężar większy, niż powinno czy kiedykolwiek pragnęło. Pożar nie zna bowiem umiaru, kiedy pochłania.
Someday, soon you'll be forgotten
Can't take, anything you've left behind
ODAUTORSKO
Witam i prezentuje: that's him, the bane of my existence. Na wizerunku Cillian Murphy. W tytule i poniżej "Robak Zdobywca" autorstwa E.A Poego. ☕︎ Drugi cytat należy do Platona. Ostatni cytat pochodzi z piosenki Be A Hero (feat. Bolshiee) · Euphoria.
W razie konieczności zapraszam na જ⁀➴ fugitiveraven@gmail.com
[Hej, cześć!
OdpowiedzUsuńPostacie spod Twoich palców są ciekawe i nietuzinkowe, podobnie jak było z Klementyną, czuję się, jakbym wchodziła do świata Phelana!
Co tu dużo mówić... i wybór rasy, wizerunku, smaczki w postaci sczerniałych rąk itd. – wszystko pasuje :D I oh maj gaaad, uwielbiam ten gif z no fightin'. Don't foook with the Peaky Blinders!
Jego runy to już osobna sprawa... jestem przekonana, że Baldwina kombinuje, jak je przedłużyć na więcej niż trzy dni. Skupienie lvl 1000... może przekona się do tej kawy po irlandzku xD
Od siebie życzę duuużo weny i samych wciągających wątków, a w razie chęci, to zapraszam do Baldwiny. Myślę, że u tej dwójki akurat nie będzie problemu z pomysłem. :D]
Baldwina Heart & Anastasius von Weiss
[Dzień dobry, hej! Witaj z drugą postacią! Pan równie cudowny co Twoja Klementyna, nie można Ci odmówić kreatywności. ♥ Wizerunek, który wybrałaś jest jednym z moich ulubionych, jeśli chodzi o męskie i bardzo pasuje do postaci, którą wykreowałaś.
OdpowiedzUsuńW razie co chętnie przyjmę tego Pana na wątek, zdecyduj tylko czy bardziej interesuje Cię demoniczny taniec z Lilith, czy podzielenie się krwią z Minervą. :D]
Minerva Cove & Lilith Morveth
[Ooohh wow! Tak tu klimatycznie i pięknie. Podziwiam wenę, wyobraźnię i umiejętność powiązania wszystkiego w spójną elegancką całość. Treść, ukryte linki, grafika, wszystko spiełaś perfekcyjnie 🤩 Podbijam autorki wyżej, tworzysz postaci nietuzinkowe i oryginalne, urzeka mnie głębia tych historii i bogate tło.
OdpowiedzUsuńJeśli masz chęć, Noor chętnie zagra coś na fortepianie razem! Od siebie życzę niegasnącej weny i pięknych wątków 🤍☠️]
Noor ✨
[Ło jejuśku, jaki cudny pomysł i jak świetnie opisany *_* Nawet nie wiem od czego zacząć, więc pewnie ograniczę się do szczerych, ale konkretnych zachwytów powyżej. Niemniej: czytało się to wszystko tak gładko i szybko, że człowieka aż skręca z chęci o więcej, więc pewnie będę tu trochę podglądać rozwój zaplanowanych akcji.
OdpowiedzUsuńŻyczę dobrej zabawy, masy ciekawych wątków, a w razie czego zapraszamy do siebie ^^]
Siwoo
[Cilian. ♥ Jak zobaczyłam projekt KP, to zachwycałam się po cichutku wizerunkiem, a jeśli Phelan robi takie same miny jak Murphy w tych wszystkich genialnych rolkach, to ja go chcę! :D
OdpowiedzUsuńZ racji tego, że nie miałyśmy możliwości jeszcze popisać, a mimo wszystko trochę mi u Aurory ucichło, to jeśli znajdziesz chęć, to zapraszam na burzę mózgów. Baw się tutaj dobrze i z Phelanem.
Weny życzyć nie muszę, bo masz jej co nie miara, patrząc po kartach. Podziel się. ♥]
Rory Nielsen
[Myślałam, że wystarczy Cillian. Okazało się jednak, że jego historia jest dużo ciekawsza od twarzy (co już jest niesamowitym osiągnięciem, no bo halo - to jest bardzo dobra twarz). Generalnie przyszłam powiedzieć, że bardzo chętnie stworzymy jakąś wciągającą historię, jeśli tylko masz ochotę. Dorian pakuje się w kłopoty, jest nieokrzesany, więc tak naprawdę wciągnąć go można we wszystko - chociaż jeśli udałoby się wymyślić jakieś porywające powiązanie to już w ogóle byłoby wyśmienicie. W każdym razie, zapraszamy do nas, jeśli tylko są chęci.]
OdpowiedzUsuńDorian Everett
[Zgłoszę się mailowo, aby omówić więcej szczegółów ;) może uda nam się wymyślić coś wyjątkowego!]
OdpowiedzUsuńNoor
[Hej, hej, mam nadzieję, że nadal tu jesteście i chęci na wątek macie, bo ja z Rory tych minek nie przepuścimy! I równie chętnie Aurorka utemperowałaby mu nieco ten charakterek! Może się wtedy do niej uśmiechnie? :D
OdpowiedzUsuńTwój plan, ogólny zarys planu, jak mniemam, brzmi świetnie, więc co... czekamy na was za barem? Na ostatniego klienta? ;>]
Rory Nielsen
[Dzień dobry, cześć i czołem :) Widzę, że ponownie się nam tutaj uruchomiłaś, więc przychodzę zapytać, czy może masz ochotę na jakiś łącznikowy wątek pomiędzy kolegami po fachu? ^^]
OdpowiedzUsuńLEVI ACKERMANN 🐈⬛
Baldwina była starym, skomplikowanym bytem, a jeszcze dziwniejszą osobą. Miała swoje dziwactwa. Lubiła liczby parzyste, miała swój ulubiony widelec do jedzenia, ukochany palnik, gdy gotowała, uwielbiała swoją rutynę i nie lubiła, kiedy działo się coś, co zaburzało jej wewnętrzną harmonię, w której dało się pogubić, bo Baldwiny nie należało w żaden sposób kategoryzować. Była więc po prostu sobą, Baldwiną Heart, tą, która piecze zawsze tuzin ciasteczek, która dzierga, która słucha starych piosenek, dbając o gramofon, który pamiętał już lepsze czasy. Cała jej istota zamykała się w rzeczach, których nikt już nie chciał, a ona chętnie je do siebie zabierała, wierząc, że mają duszę.
OdpowiedzUsuńW pracy jednak te dziwactwa przestawały mieć znaczenie. Jako urzędniczka była skrupulatna, uważna i przede wszystkim nie dało jej się złamać. Nie interesowały ją ani obietnice, ani układy – dla wielu była wrogiem numer jeden, bo to ona nakładała te przeklęte runy, odbierała część mocy, zupełnie jakby dokładnie to było jej zamiarem, a przecież chodziło o coś innego. W tej pracy przydawało się jej spokojne podejście i brak gwałtownych reakcji, bo nie przejmowała się wyzwiskami ani buntem ze strony nowo przybyłych. Baldwina po prostu robiła to, co do niej należało – bez pośpiechu, dokładnie, i nigdy nie wahała się, aby zareagować, gdy ktoś ignorował jej listy czy wezwania do Ratusza.
Baldwina była w azylu od niemal zawsze. Przybyła tutaj jako jedna z pierwszych istot, pomagając zadbać o to miejsce, choć tak naprawdę ona równie mocno potrzebowała pomocy. Chciała przestać uciekać, przestać być kukiełką w czyichś rękach. Ktoś mógłby powiedzieć, że w miasteczku też była marionetką. I być może ten ktoś miał rację, ale tym razem Baldwina nie chodziła w łachmanach, nie była głodna, nie bito jej ani nie opluwano, nie karano jej i nie zmuszano do odkrywania ciała. Miała tutaj swoje małe, zagracone mieszkanko, swoją bezpieczną przystać, ubierała to, co chciała i miała pełny żołądek. Poza tym nawiązała w Azylu kilka bliższych relacji, które bardzo ceniła, a których kompletnie się nie spodziewała – być może po raz pierwszy od wieków czuła, że jest w jej życiu ktoś, kto swoją obecnością sprawia, że dzień jest lepszy. Nie chodziło o wielkie gesty czy prezenty. Baldwina nie była materialistką, lubiła jednak czuć się potrzebna i ceniła sobie szczerość.
Przeglądała dokumenty, siedząc w fotelu. Jej biurko, stojące przy jednym z okien, zawsze było czyste, choć znajdowały się też tutaj jej osobiste rzeczy. Wysłużona filiżanka z kwiatami, w której piła kawę, kosmetyczka, a w niej kilka gumek do włosów i ulubiony truskawkowy błyszczyk, który pomagał jej z popękanymi ustami, czy książka, która zmieniała się dokładnie co tydzień, w środę. Co jakiś czas Baldwina odrywała jednak wzrok od papierów i zerkała w stronę drzwi. Czekała na Phelana Byrne’a, który powinien był pojawić się w Ratuszu jakiś czas temu. Nie okazywała jednak zniecierpliwienia w jawny sposób, zamiast tego odkładała kolejne dokumenty z nieco większą precyzją, prostowała, poprawiała ułożenie rzeczy i raz jeszcze zerkała w stronę wiszącego zegara. Nie lubiła, gdy coś zakłócało ustalony porządek dnia, a jałowe oczekiwanie było jedną z bardziej męczących form bezczynności. Wiedziała jednak, że skoro Phelan się spóźniał, musiał mieć powód, raczej nigdy nie był skory do tego, aby jawnie unikać wyznaczonych terminów odnowienia run. Należał do grupy tych istot, dla których nałożenie znaków wpisywało się w codzienność miasteczka, bowiem nikt jeszcze nie zdołał tego uniknąć; Baldwina bardzo zresztą dbała o to, żeby cały proces przebiegał sprawnie i dokładnie.
Chwilę później poczuła coś, jakby subtelną zmianę w powietrzu, lekkie przesunięcie ciężaru, które pewnie byłoby niechwytne dla wielu istot tutaj, ale Baldwina umiała je poczuć. Kościeja uniosła wolno głowę znad papierów, a w jej fioletowych oczach pojawiło się coś ostrego i uważnego – wbiła wzrok w drzwi, mogąc sobie wyobrazić, jak energia, z którą ktoś tutaj wszedł, zaczyna sączyć się po Ratuszu, rozlewając się po korytarzach. Wiedziała, co to oznaczało; runy były słabsze niż wtedy, gdy je nakładała, a to mogło oznaczać kłopoty.
UsuńOdłożyła dokumenty i wstała od biurka bez pośpiechu, a Limnar poruszył się ledwie dostrzegalnie w jej włosach. Baldwina obeszła mebel i zatrzymała się naprzeciwko Phelana, gdy ten stanął w drzwiach. Przesunęła spojrzeniem po jego sylwetce, oceniając jego stan, a potem pokazała gestem, żeby rozgościł się w jej gabinecie.
— Twoje runy są słabe. — Jej głos był cichy, ale bardzo wyraźny. — Czuję twoją energię… za mocno. Nie powinieneś doprowadzić się do takiego stanu. Spóźniłeś się.
Przechyliła lekko głowę, a Limnar przesunął się po jej włosach, wychodząc nieco z ukrycia, jakby duch także rozpoznawał ten specyficzny rodzaj energii, którą wyróżniał się Phelan. Baldwina nie bała się jednak, nie była też przerażona, raczej skupiona i nieco zaniepokojona, ale w swój chłodny sposób, który sprawiał, że jej twarz wydawała się jeszcze bardziej biała i porcelanowa.
Baldwina Heart 🕷️ 📄