nagłówek

29.01.2026

[KP] Don’t wake the monster in me

Pojawił się na świecie na początku sierpnia 1592 roku, niedługo po tym gdy na ziemiach Królestwa Joseon wbito pierwsze, japońskie chorągwie | Demon Cienia | wynik bólu i nienawiści zrodzonych po masakrze w wiosce Boseong | zabawa ludzkimi umysłami | zręczne iluzje i kontrola cudzych emocji | kilkaset istnień na sumieniu | niezliczone dekady spędzone na błąkaniu się po terenach współczesnej Korei | w Last Salvation od kilku dni | wciąż nieprzyzwyczajony do nowej sytuacji | oddelegowany do pracy w miejskiej bibliotece | gwałtowne wybuchy gniewu | poczucie wyobcowania | trudności ze zrozumieniem tego, co dobre | raczej nieprzystępny | fan milczenia, niepodważalnej kontroli i moralnego bałaganu | samotne wędrówki po lesie | niezgoda na to, do czego pozwolił się zbyt łatwo przekonać
HAN SIWOO
"I was born
in this nature.
Sorry for
being nasty"
code by Haruya


sierpień, 1592 

    Mówili później, że to miejsce stało się jeoju - ziemią, która przestała należeć do świata żywych. Nie dlatego, że spłonęła doszczętnie, lecz dlatego, że przesiąkła krzywdą i żalem, które nie mieściły się w granicach żadnego z ludzkich wyobrażeń. Strach i zniszczenie wdarły się gwałtownie w granice spokojnej wioski, ogień strawił niemal każdą ze ścian niewielkich domostw, zaś ręce poganiane chciwością i twardymi rozkazami, pochwyciły nie tylko drobne bogactwa, ale i wiele zbyt młodych żyć. A gwar i radość ustąpiły miejsca ciszy… 

     Sześć nocy później pojawiły się gwishin - niespokojne dusze tych, którzy pomarli nagle, pozostawiając za sobą zbyt dużo niezamkniętych spraw. Bez stóp, bez cienia, błąkające się między ruinami, tonące w popiołach i ziemi wilgotnej od krwi i łez. Przerywały ciszę przeciągłymi jękami, które gubiły się w ciemnościach pobliskiego lasu. Nie płakały, bo ich żal zdawał się być zbyt głęboki na łzy. Niosły za to ciche pieśni o bólu matek, które potraciły dzieci; o gniewie tych, którym odebrano imię i podarowany wcześniej czas. I o nienawiści tak głębokiej i starej, że nie potrzebowała już żadnych wyjaśnień. Ani jedna z tych pieśni nie wzniosła się jednak ku niebu, nie uleciała ponad wydarzenia z dusznych, sierpniowych nocy. Tłoczyły się razem gęsto przy ziemi, w śladach niewidocznych dla oka, aż z czasem przestały być osobne. Tam, gdzie ich ścieżki krzyżowały się najczęściej, ziemia zapadła się w sobie, powietrze zgęstniało, a noc stawała się jeszcze bardziej lepka. Strach związał duchy razem, gniew oddał im głos, a nienawiść wskazała w końcu jeden kierunek. I z tego splotu narodziło się coś, co nie było już gwishin.

    Mówili, że pojawił się nagle i cicho; jako skutek czegoś, czego nikt nie zdążył zaplanować. Jak odpowiedź na prośbę, której nikt nie odważył się wypowiedzieć jeszcze na głos. Bez imienia, bez przeszłości, za to z darem siania zwątpienia i paniki w umysłach tych, którzy stanęli mu na drodze. Z jednym celem, zamysłem, intencją. By cudzymi rękoma spłacić światu rachunek, zaciągnięty tej jednej sierpniowej nocy, gdy obce wojska pogwałciły spokój i życie niewinnych osadników. By dopilnować, aby nikt nie zapomniał; by gniew i rozpacz nielicznych ocalałych, znalazły ukojenie w przymusowej pokucie nieznajomych najeźdźców, którzy pod jego namowami, zwrócili się w końcu przeciw sobie. 

    Mówili także, że gdy ktoś stanie tam po zmroku, usłyszy jego szept... Nie mógł odejść wcześniej. Chyba nawet nie chciał. Jego istotą było trwanie na straży nieśmiałej obietnicy, że żadne z minionych wydarzeń, nie odejdzie w zapomnienie. Że nic nie wymknie się spod zasięgu niewzruszonej odpowiedzi. 

styczeń, 2026 

    Nagły ruch, dwie sekundy, jeden oddech. Ostry dźwięk tłuczonego szkła rozszedł się po wnętrzu niewielkiego mieszkania, gdy bezmyślnie posłał szklankę w kierunku najbliższej ściany. Gniew znów rozlewał się po najdalszych zakamarkach jego ciała, ale nie próbował z tym walczyć. Już nie. Pozwalał, by ten osiadał ciężko i gęsto, przejmował kontrolę nad myślą i gestem. By przynosił ulgę, gdy sam nie musiał zastanawiać się nad tym, co powinien teraz uczynić. Poddawał się temu, gdy jedna z jego dłoni odruchowo wędrowała w okolice lewej łopatki, by bezwiednie drapać skórę, gdzie nakreślono przeklęte i ograniczające runy. Gdy wzrok błądził po podpisanym dokumencie, gdzie spoczęło jego imię i nazwisko, które wymyślił sobie pewnego dnia, przed kilkoma dekadami, by łatwiej było mu żyć w świecie, którego stał się częścią. Gdy uświadamiał sobie boleśnie, że podjął kilka pochopnych decyzji, pokładając wiarę w zapewnieniach dawnej znajomości, podążając za słodkimi słowami do granic pozornie bezpiecznego azylu. Gdy każda minuta dłużyła się nieznośnie, a cisza, która zapadła nagle w jego umyśle przytłaczała bardziej niż cokolwiek innego. Gdy pierwszy raz stracił kontrolę nad tym kim naprawdę był. 

    Siwoo, żałośnie nieświadomy tego,
co czekało na niego jeszcze tuż za rogiem.


________________
Cześć, hej, dzień dobry. 
Witamy się pięknie z Siwoo, kłaniamy się nisko; przychodzimy zrobić trochę zamieszania. 
Jesteśmy chętni na wszystko. I think so. 
(c) Na zdjęciu przepiękny Park Seonghwa, a w tytule i karcie powciskane urywki Outlaw od Ateez.
Gdyby zaszła potrzeba: figurkazczekolady@gmail.com 
cheers!

13 komentarzy:

  1. [Podglądać, podglądałam, bo tekst karty zwabił mnie od pierwszych słów. Bardzo obrazowo ujęta krzywda, która zostaje pod skórą znacznie dłużej niż powinna. Lubię to!
    Jestem przekonana, że Asta rzuci się w wir nocnych myśli, żeby poznać tego wybuchowego Pana. Zwłaszcza że wśród tego gniewu i bałaganu mogą znaleźć wiele wspólnych, brudnych nici porozumienia.
    Karta piękna, Siwoo niebezpiecznie fascynujący. Bawcie się wspaniale w tej naszej fatalnej, azylowej iluzji! :D Zapraszam do siebie, jeśli masz ochotę jeszcze trochę pobłądzić w mroku ;>]

    Asta

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ach, karty na tym blogu czyta mi się niczym dobrą książkę i zawsze na samym końcu mam takie: a gdzie jeszcze jedna strona? Chcę więcej! ;-)
    Cieszę się, że TLS pozwala nam wszystkim tutaj na taki upust kreatywności, bo przez to nasz azyl staje się z dnia na dzień coraz ciekawszym miejscem.
    Samo słowo demon każe mi się zasugerować, że ta postać będzie przesiąknięta złem, ale po przeczytaniu karty, mam wrażenie, że Han jest po prostu... smutny.
    Mam jednak nadzieję, że zarówno Ty, jak i Siwoo będziecie na blogu bawić się przednie i nigdy nie zabraknie wam wątków. ♥]

    Rory Nielsen

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć i czołem, wpadam i o zdrowie pytam ;) o jaki fajny demonek a kartę wciągnęłam (podglądałam również) jednym tchem - i tak liskowa powiedziała "czemu tak krótko" xD Dobrej zabawy, dużo wątków - zapraszamy jak coś i w razie chęci ;)

    Hotarubi

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Hejo!
    Cudowny pan, skomplikowany z dużą nutą ciężaru emocji. Fajna kreacja i jestem ciekawa jak się będzie rozwijał w wątkach!
    Może podczas spacerów napotkałby mojego duszka? W każdym razie zapraszamy!
    Życzę dużo weny i czasu na pisanie, a w razie chęci zapraszamy w nasze skromne progi :3 ]

    Mokseo

    OdpowiedzUsuń
  5. [Cześć! Pięknie opisane narodziny demona, obrazowo i z takim klimacikiem niedopowiedzenia - uwielbiam! Tyle w nim emocji, aż wydaje się całkiem ludzki, ale to chyba tylko złudzenie... Jak wspomniała wyżej lisek, jako demon wydaje się być z góry tym złym, a tu taka niespodzianka, że dotykają go inne, często głębsze emocje. Ciekawa kreacja, bardzo piękna w tym mroku, żalu, smutku.... Dużo tego tutaj i chyba to najbardziej hipnotyzuje.
    Chętnie podłożyłabym Noor pod taki rzut czegoś ostrego i ciężkiego 🦈 jakby potrzebna była ofiara ataku gniewu to my się zgłaszamy!
    Wspaniałej zabawy i czasu na rozpisanie wszystkiego, co wena naniesie! W razie ochoty, zapraszam.]

    Noor ✨

    OdpowiedzUsuń
  6. [^___^ miałam podobne odczucia jak czytałam jego kartę patrząc na to, iż z założenia trochę siebie przypominają mniej lub bardziej. No i przybili do miasta w krótkim czasie.
    No to zapraszam na burze mózgu ;> Może nawet kiedyś ich drogi się spotkały podczas wędrówek]

    *_* Hocia

    OdpowiedzUsuń
  7. [Super, bardzo fajna interpretacja rasy, podoba mi się! Ciekawa historia, poza tym czuć ten demoniczny klimacik oraz nieprzystępność Siwoo :) Niech czas zawsze sprzyja pisaniu, życzę dużo dobrej zabawy na blogu!]

    Zayden Ward

    OdpowiedzUsuń
  8. [ jeszcze chwilkę na nas poczekajcie to wam napsujemy krwi <333 ]

    🔥

    OdpowiedzUsuń
  9. [Hej, dzień dobry!

    Udało Ci się zrobić niesamowity klimat i wciągnąć od pierwszej linijki. Bardzo podoba mi się złożona kreacja tego pana oraz sposób przedstawienia <3 uprzejmie informuję, że posłałam zbyt długiego gmaila z dużą ilością pytań oraz pomysłów. Mam nadzieję, że zostaniecie tutaj w Azylu z jak największą dawką weny, nawet jeśli nie uda nam się zrobić między nimi wątku, to z pewnością będę podglądać :D]

    Klementyna

    OdpowiedzUsuń
  10. [Witam serdecznie na blogu! <3 Kolejna bardzo ciekawa postać, która nieszczególnie ma ochotę na przebywanie w tak nieciekawym miejscu. Nie ma nic gorszego od poczucia uwięzienia i naporu własnych myśli.
    Po prostu muszę zaproponować wątek z Morrigan, bo przecież pracują w tym samym miejscu i siłą rzeczy muszą widywać się często. Jeśli też masz ochotę na napisanie czegoś wspólnie, to zapraszam serdecznie! <3 Życzę dużo weny i dobrej zabawy!]

    Morrigan

    OdpowiedzUsuń
  11. [W takim razie życzę cudownej zabawy, a gdyby się zwolniło miejsce, albo znalazło jeszcze troszkę dla nas, to zapraszam <3 Te niekontrolowane i niebezpieczne wybuchy są baaaardzo kuszące :) ]

    Noor

    OdpowiedzUsuń
  12. [Cześć, hej, dzień dobry ;) Choć w tym przypadku, niestety, raczej dobry wieczór ;)
    Kartę czytało mi się bardzo przyjemnie już w trakcie jej sprawdzania i teraz, przy drugim czytaniu, to wrażenie bynajmniej się nie zmieniło :) Dla mnie nadal jest tak samo przyjemnie, jak było, choć beż wątpienia ani trochę przyjemnie nie jest dla samego Siwoo. Mam tylko nadzieję, że odkąd ten jest w Azylu, to nie zdążył jeszcze wytłuc wszystkich szklanek, jakie posiada? ;) Bo inaczej Levi i pozostali Łącznicy nie nadążą z zaopatrzeniem ;) Cóż, a nawet jeśli, to przynajmniej ten mój kotołak nie będzie musiał martwić się o to, że braknie mu roboty i Rada nie wpadnie na pomysł redukcji etatów ;)
    Zostań z nami na długo i baw się doskonale!]

    LEVI ACKERMANN 🐈‍⬛

    OdpowiedzUsuń