nagłówek

5.01.2026

[KP] The quieter you become, the more you are able to hear

Élara Durant
12.04.1994, Lyon, Francja czarownica

Niektórzy twierdzą, że Élara była w Last Salvation, zanim jeszcze nauczyli się ją zauważać. Inni upierają się, że pojawiła się nagle, bez zapowiedzi, jakby miasteczko samo zrobiło dla niej miejsce. Trochę tak, jakby była tu od zawsze, a jednocześnie wciąż jeszcze nie całkiem na miejscu. Przyszła z dzieckiem, bardzo małym, owiniętym szczelnie w chuście przy piersi, i z ciszą, która zdawała się iść za nią krok w krok. Nie zadawała wielu pytań. Słuchała. Uważnie. Tak, jak słuchają ci, którzy wiedzą, że każde słowo może zostać zapamiętane na długo.

Zawsze to dziecko przyciąga wzrok jako pierwsze. Nie płacze, nie krzyczy, nie domaga się uwagi. Po prostu jest – zbyt ciche, zbyt skupione, zbyt obecne. Czasem wydaje się, że wokół niego powietrze zachowuje się inaczej, jakby coś w nim pamiętało inne prawa. Czasem wydaje się, że skóra malca mieni się inaczej niż powinna, jakby światło nie do końca wiedziało, jak się od niej odbić. Élara trzyma je blisko, niemal odruchowo i nigdy nie pozwala, by ktoś stał zbyt długo w jednym miejscu i patrzył.

O niej samej trudno powiedzieć cokolwiek konkretnego. Mówi mało, a kiedy już to robi, słowa nie zostają w pamięci. Zostaje za to wrażenie, że coś zostało celowo pominięte. Nie szuka uwagi, ale też nie znika. Jest jedną z tych osób, które mijasz codziennie, a mimo to nie potrafisz sobie przypomnieć szczegółów ich twarzy. Rzadko podnosi głos. Rzadko się spieszy. Zawsze sprawia wrażenie, jakby coś ważyła, nie na wadze, lecz w myślach. Widziano ją na rynku, w wąskich uliczkach między domami, czasem na skraju lasu, zawsze z dzieckiem blisko siebie. Nie wygląda na kogoś, kto szuka towarzystwa, ale też nie odpycha ludzi. Jest uprzejma w sposób zdystansowany, jakby grzeczność była wyuczoną formą ochrony.

Jej spojrzenie często błądzi gdzieś poza miasteczkiem, ku górom, ku lasom, ku miejscu, którego już nie ma albo do którego nie można wrócić. Nie opowiada o przeszłości. Ale są momenty, kiedy w jej twarzy pojawia się cień czegoś, co przypomina żal, krótki, natychmiast ukrywany, jakby nawet na niego nie było miejsca. Nie mówi o ojcu dziecka. Nigdy. A jednak są tacy, którzy twierdzą, że w jego oczach bywa coś starego, coś, co nie powinno należeć do niemowlęcia.

Jest czarownicą, choć nigdy nie należała do sabatu ani nie nosiła tytułów, które robią wrażenie na tych, którzy wciąż wierzą w hierarchie. Jej magia zawsze była użytkowa, cicha i podporządkowana kontroli. Przez lata funkcjonowała pośród zwykłych ludzi, zajmując się tym, co wymykało się ich rozumieniu, lecz jeszcze nie budziło strachu – miejscami, w których coś się rozszczelniało, energią, która zamiast płynąć, zaczynała się piętrzyć, procesami wymagającymi domknięcia. Élara nie wzmacniała i nie niszczyła. Uspokajała. Wygaszała. Przywracała równowagę, nawet jeśli oznaczało to działanie na granicy własnych możliwości.

Narodziny Caleba odebrały Élarze ostatnie złudzenie, że wszystko da się utrzymać w ryzach. Jej syn odziedziczył po ojcu coś, czego nie sposób było nazwać ani zignorować. Objawiało się to nie siłą, lecz drobnymi odchyleniami od normy: ciepłem, które nie stygnie, reakcjami niepasującymi do świata, zmianami skóry, które pod dotykiem zdradzały obcą fakturę. To były rzeczy, których nie dało się wyjaśnić ani ukryć na długo. I to one przesądziły o ich losie.

face: celeste dalla porta
huntressvicious@gmail.com

14 komentarzy:

  1. [Nim zabiorę się za administracyjne obowiązki i dodam Élarę wszędzie tam, gdzie trzeba, przychodzę pochwalić zdjęcie, które wybrałaś do karty postaci, ponieważ moim skromnym zdaniem jest ono o b ł ę d n e! Jest w nim coś takiego, co bardzo mi się podoba i do mnie trafia, ale gdybyś zapytała mnie, co to takiego, nie powiem - po prostu to coś ;)
    Nie dość, że zdjęcie jest obłędne, to sama Élara również - jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa historii tej czarownicy i coś mi się wydaje, że mój Levi także by był. On jest takim wszędobylskim stworzeniem, które lubi wszystko wiedzieć, szczególnie, jeśli Élara przebywa w Azylu już od jakiegoś czasu.
    Życzę udanej zabawy i mam nadzieję, że także na TLS zostaniesz z nami na długo 💙]

    LEVI ACKERMANN

    OdpowiedzUsuń
  2. [część!
    Kobietka wyszła ci intrygująco-tajemnicza. Po prostu urzekła mnie jej historia. ;>
    Dużo wątków i powiązań. W razie chęci zapraszam do białej kulki ^^
    Baw się z nią dobrze]

    Hotarubi

    OdpowiedzUsuń
  3. [Piękna jest ta kobieta na zdjęciu, można się patrzeć i patrzeć, a mimo to dalej nie napatrzeć! A Élara? Jeszcze cudowniejsza! Bije od niej taka matczyna dojrzałość, stabilność i autentyczny spokój, choć trzeba przyznać, że tajemnicza z niej czarownica – niby nierzucająca się w oczy, a jednak magnetyczna :D Cóż ja mogę więcej napisać – niech dobra zabawa na blogu nigdy się nie kończy, a pisanie wątków sprawia Ci wieczną frajdę! <3]

    Zayden Ward

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć! Świetna kreacja, zrobiłaś magnetyczną i nieuchwytną postać. Ta jej ulotność, to że znika, nie zapada w pamięć i to w jaki sposób przedstawiłaś właśnie te jej cechy, bardziej niż cokolwiek innego przyciągają. Niesamowicie to ujełaś. Jestem bardzo ciekawa co tu się wydarzyło, nie tylko gdzie się podział ojciec dziecka, ale jak toczyły się jego losy i Élary i jak te losy się połączyły!
    Życzę cudownej weny i wciągających wątków! Jeśli masz czas, miejsce i chęci na wątek, chodźcie do nas :) ]

    Noor

    OdpowiedzUsuń
  5. [nie no, rozwaliłaś mnie tym młotkującym mochi hehe
    Cóż na chwilę obecną to jedyne co mi na razie przychodzi do głowy to od czasu do czasu opieka nad jej synem, gdyby musiała coś pilnego załatwić a bałaby się go zostawić samego, tylko nie wiem jakby to później można było dalej pociągnąć ;< burza mózgów?]

    miała kulka

    OdpowiedzUsuń
  6. [Nie będę oryginalna, ale też muszę pierwsze co napisać, że wow, to zdjęcie jest piękne, a na dodatek idealnie współgra z kartą i postacią. Szkoda, że została niejako zmuszona do ucieczki, mam nadzieję, że tutaj ona i jej synek zaznają spokoju. Mam wrażenie, że Elara jest kompletnym przeciwieństwem Malphasa, ona jak woda, on niczym ogień, ona koi, on sieje zamęt, to byłaby fajna mieszanka wybuchowa, więc jeśli masz ochotę coś razem napisać, chodź do nas <3]

    Malphas

    OdpowiedzUsuń
  7. [Zdjęcie zdecydowanie przyciąga uwagę, a im dłużej na nie człowiek patrzy, tym dostrzega w nim coś uspokajającego. I cała karta również jest napisana w takim tonie. Od Elary bije spokój i takie wewnętrzne piękno. Mam nadzieję, że odnajdzie się w Last Salvation.
    I jeśli oczywiście masz ochotę, to zapraszam czarownicę do czarownicy. Może coś nam z tego wyjdzie?
    Baw się dobrze. ♥]

    Rory Nielsen

    OdpowiedzUsuń
  8. [Oczywiście, zapraszam! <3 Takiej babce, Noor zaufa i zostawi swój dobytek, a przecież nawet z młodym może przychodzić i nikt ich nie wypędzi ;) czy ja wyczuwam, że szykuje się nam watek w takim razie?!]

    Noor

    OdpowiedzUsuń
  9. [Cześć!
    Jaką ciekawą osóbkę tutaj sprowadziłaś! Zdecydowanie napawa spokojem, którego Faith bardzo brakuje. Zdaje się jakby Elara była jak taki duch, nieobecna w obecności :D Ciekawi mnie jej historia, a przede wszystkim co kryje się w małym Calebie ;>
    Świetnej zabawy i oczywiście w razie chęci serdecznie zapraszam do siebie :)]

    Faith Smith

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Hej!
    Piękna, tajemnicza i intrygująca czarownica ci wyszła! Musze przyznać, że z ogromnym zaciekawieniem czytałam kartę, licząc, że wyjawisz kim jest owy ojciec. Naszło mi na myśl, że może to ktoś z samych piekieł lub inny demon, ale to myśl czysto schematyczna i stereotypowa xD
    Niemniej, jestem ciekawa, co tam w duszy Elary gra!
    Powodzenia i dużo wątków, a przede wszystkim czasu! ]

    Mokseo

    OdpowiedzUsuń
  11. [Każdy już chyba wspomniał o wybranym zdjęciu, ale ja naprawdę muszę się powtórzyć — jest cudne, absolutnie wciąga. To spojrzenie? Niesamowite!
    Bardzo podoba mi się kreacja postaci Elary (wybacz, proszę, brak akcentu) — przede wszystkim doceniam tę bijącą od niej wytrwałość i spokój. Mam wrażenie, że to taka osoba, przy której nikt nie pomyślałby nawet o krzyku. Po prostu roztacza ten typ aury, jeśli to ma sens. XDD Rzadko spotykam się też z matkami na blogach, więc świetnie jest tutaj jedną zobaczyć!
    Życzę Ci dużo ciekawych wątków i zabawy! <3]

    Morrigan Ó Dubhuir

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Z pewnością Faith szukałaby miejsca, w którym mogłaby wyciszyć swój chaos. Mogłaby pojawiać się całkiem "przypadkowo" w pobliżu Elary. Mogła ją nawet przyprowadzić do Azylu, dzięki czemu zachłysnęła się jej aurą spokoju i łaknęłaby więcej. Z pewnością zainteresowała się nimi - może jako jednymi z pierwszych?
    Chętnie zgłębiłabym zakamarki podziemnej areny. Może Elara przypadkowo się tam zapodziała? Może wpadła tam w tarapaty? ]

    Faith

    OdpowiedzUsuń
  13. [Zgadzam się, bardzo bym chciała, żeby ktoś zrobił mi takie zdjęcie ^^
    Zginę pod ilością wątków, ale co tam. Odkąd stworzyłam Leviego, chodzi za mną wizja wątku, w którym Levi z jeszcze nieznanych mi powodów wrócił do Last Salvation w swojej kociej postaci, a z powodu nałożonego ograniczenia mocy, w azylu nie może się przemieniać. W tej swojej kociej postaci, natknąłby się na kogoś, kto nie miałby pojęcia, że w azylu jest kotołak i że ten czarny kot, który na przykład wpadł komuś do piwnicy i teraz nie potrafi z niej wyjść, to tenże kotołak właśnie.
    Czy Elara chciałaby być tym szczęśliwcem? ^^
    To moja luźna wizja, otoczkę pewnie trzeba by było jeszcze dograć, ale od tego mogłybyśmy sobie zacząć, a dopiero potem Elara i Levi mogliby przejść do interesów, co Ty na to? :)]

    LEVI ACKERMANN 🐈‍⬛

    OdpowiedzUsuń
  14. [wpadam bez pytania, podoba i się wizja, jaką zarzuciłaś <3]

    W kolejnej szarej uliczce, pozornie tylko ukrytej przed wzrokiem ciekawskich, znajdowała się mała apteka, której fasada skrywała więcej, niż potrafiłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. To miejsce tętni czymś nieuchwytnym, pełne niecodziennych zapachów ziół, eliksirów i starannie wytartych półek z wyłożonymi zwykłymi ludzkimi towarami. Noor nie jest niezwykła, a największe sekrety tego zakątka kryją się na zapleczu, za tajemniczymi drzwiami, które nikt z zewnątrz nie odważył się przekroczyć i gdzie po zmroku wchodzi tylko zwykła właścicielka.
    Aptekę Noor uczyniła swoim miejscem niemal od razu po dotarciu do azylu, jakby wtopiona w szary, niepozorny krajobraz tego niezwykłego miejsca pozwalała jej się bardziej oswoić z tym, że może już oddychać spokojnie. Ciemne regały, szary gres posadzki, mdłe światło ukrywało wszystko to, czego nie chciała pokazać i pomagało eksponować to, co miało przykuć uwagę. Przesycona jej obecnością, aurą ukrytą pod warstwą cienia, apteka znaczyła się w azylu jedynie subtelnym, nieśmiałym zapachem leków i ziół, jakby skryta wśród mgieł wspomnień. To miejsce przypominało archiwum, chłodne, niemal bezbarwne, z półmrokiem, który zakrywał więcej niż mniej. Bez wyraźnego charakteru, czyste i zarazem nie do końca, jakby ukryte za warstwą szarości. Sedno i konkret umykały zmysłom, a jednak coś w tym miejscu przyciągało, jakby miało swoje własne, nieuchwytne znaczenie. Potrzebne, żywe choć wyglądało jak martwe, nigdy niezbyt tłoczne miejsce, niemal zapomniane przez czas i jednocześnie wciąż potrzebne. Nawet w świecie, gdzie nie było zwykłych ludzi, a teoretyczna sprzedaż aspiryny wydawała się zbędna, Noor potrafiła znaleźć w tym miejscu swoje źródło utrzymania. Zarabiała, choć nie do końca rozumiała, po co jej te odkładane sumy, które nigdy nie przydadzą się ani na wakacje, ani nic wielkiego czy naprawdę swojego
    Niewielkie słoiczki z pulsującymi eliksirami, zawieszone na sznurach kryształowe amulety, drobne i silne składniki rytualane były ukryte, a jednak wszystko to było czuć w powietrzu. Przez drzwi zaplecza przebijały się dla wrażliwych zmysłów bodżce ukrytej magii, choć nikt nie znał ich prawdziwego przeznaczenia. W głębi magazynu, na specjalnych półkach i w wzmocnionych skrzynkach, przechowywane były unikalne zamówienia od łączników, które mogą wywołać zarówno cud, jak i chaos.
    Od pewnego czasu w tym miejscu słychać jednak było coś nowego i niezwykłego, to cichutkie kwilenie małego dziecka, dochodzące z kosza przykrytego kocem, ukrytego gdzieś za ladą. Dźwięki te był tak delikatne, że tylko najbardziej wyczulone ucho mogło je usłyszeć, a ich tajemnicza obecność dodawała miejscu jeszcze więcej magii i zagadkowości. Nikt nie pytał, skąd się wzięło to dziecko, ani dlaczego jest tutaj ukryte, ale miejsce to zdawało się żyć własnym, nieznanym światu rytmem i właścicielka strzegła go równie pieczołowicie, jak swoich sekretów.
    W głębokich oczach i jej pewnym spojrzeniu, najważniejsze było dla niej bezpieczeństwo i zaufanie, coś czego sama nigdy nie poczuła. Gdy do jej sklepu przyszła młoda matka z synkiem, nie zastanawia się ani chwili - wręcz przeciwnie. Przyjęła ją ją do pracy, zaznaczając wyraźnie, że urwie uszy temu, kto odważy się spojrzeć na to z niechęcią lub złośliwością... Nie okazywała czułości, ani troski zasłaniając się ogniem we krwi, ale nie można jej było odmówić serca. Była mieszańcem, a życie raz po raz ją łamało i wiedziała, ile kosztuje ponowne podnoszenie się z ziemi.
    - Tak...? - zarzuciła cicho, pochylona nad spisem leków z ostatniej dostawy od łącznika, który przynosił jej również inne rzeczy, gdy usłyszała szelest za plecami i wyczuła ten zapach, który zawsze otaczał kocyk, w jakim spał gdzieś z tyłu apteki malec Élary.

    Noor

    OdpowiedzUsuń